Na stos z książkami o Szklarskiego oraz Maya. Białych talerzy także należy zakazać.
Świat nie przestaje zadziwiać. Jako dzieciak zaczytywałem się książkami o Indianach. Nie wiedziałem, że czynię bardzo źle a wszystkie powieści Szklarskiego powinienem jak najszybciej spalić. Marzyłem też o tym, by posiąść na własność powieści Karola Maya. Było to w tamtych czasach trudne, gdyż o ile komunistyczna cenzura nie bardzo krzywiła się na postać Winnetou, o tyle jego szlachetny przyjaciel Old Shatterhand był Yankesem, co niemal dyskwalifikowało autora oraz jego dzieła. Niemniej książki Karola Maya ukazywały się w PRL, choć w niewielkich nakładach i w księgarniach były sprzedawane spod lady, niczym kiełbasa krakowska. Okazuje się tymczasem, że gdyby cenzura czasów PRL zakazała Maya (wraz z jego Winnetou i Old Shatterhandem) dowiodłaby tego, że jest instytucją postępową, na miarę XXI wieku. Od kilku miesięcy w Niemczech trwa burza, związana z najnowszą ekranizacją przygód Winnettou i towarzyszącym im książkom. I nie pomogło, że recenzenci ocenili film jako szczególnie...