Co to oznacza dla Polski? Komentarz.
Czy można było bardziej zakpić z dyktatora, który trzęsie sporą częścią świata? Biden przylatuje do ogarniętego pożogą wojenną kraju i paraduje po jego stolicy, w której od miesięcy codziennie ogłaszane są alarmy przeciwlotnicze. Amerykański prezydent był zdaniem Putina sleepy'm Joe (śpiącym Józiem). Okazał się - nomen omen - prawdziwym kozakiem. Ten dzień z pewnością przejdzie do historii świata. USA dały sygnał wszystkim, że na tym globie nikt im nie jest w stanie podskoczyć. Jakie to będzie miało reperkusje? Dopiero zobaczymy. Warto tu zwrócić uwagę na polski kontekst dzisiejszej wizyty amerykańskiego prezydenta w Kijowie. Od kilku dni polscy komentatorzy polityczni i wszyscy zajmujący się tym tematem polscy dziennikarze, jednym chórem głosili, jakie epokowe znaczenie będzie miała wizyta Joe Bidena w Warszawie. Okazało się, że te wszystkie mądre wywody i analizy to było zwykłe pieprzenie. Pobyt w Polsce niknie w cieniu pobytu Bidena w Kijowie. Tak więc wizytę Biden...