Czy NATO wkroczy na Ukrainę?
"Myślę, że udział połączonych sił ekspedycyjnych JEF (Joint Expeditionary Forces), czyli działającej pod dowództwem Wielkiej Brytanii wielonarodowej grupy szybkiego reagowania dziesięciu państw NATO, mógłby być absolutnie rozsądnym włączeniem się do tej wojny. Oddziały JEF mogłyby zostać rozmieszczone na zachodniej Ukrainie dla zabezpieczenia logistyki, kanałów transportu artykułów wojskowych na front. To nie oznacza, że wojska JEF miałyby działać bezpośrednio na linii frontu. Na razie nawet Ukraińcy o to nie proszą. Ale rozmieszczenie tych sił na terytorium Ukrainy odciążyłoby część sił ukraińskich, umożliwiając im bezpośredni udział w boju. Myślę, że w pewnym momencie taka decyzja może zostać podjęta".
Tak uważa Andriej Iłłarionow, kiedyś doradca prezydenta Putina, od ponad 10 lat jego wielki krytyk. Ponieważ jest on dziś analitykiem waszyngtońskiego Ośrodka Polityki Bezpieczeństwa, więc tę wypowiedź należy traktować bardzo poważnie. Oznacza ona, że tego rodzaju opcja jest bardzo poważnie rozpatrywana. Ale możliwe też, że jest to sygnał dla Rosjan - wojska NATO nie wkroczą na Ukrainę pod warunkiem, że Rosja nie użyje broni jądrowej. Kwestię użycia broni jądrowej Iłłarionow również porusza (wywiad dla Onetu). Mówi o tym jako o możliwości, której nie można w 100 proc. wykluczyć. Dodaje, że taka zbrodnia musiałaby spotkać się z odpowiedzią Zachodu. Jaką - tego nie precyzuje.
Przypomnę, że dopiero co prezydent Biden trzykrotnie zwrócił się do Putina: "Nie rób tego, nie rób tego, nie rób tego". Czyżby coś zaszło, o czym opinia publiczna nie wie? Nie wykluczam, że wywiad miał jakieś informacje na wiadomy temat. Czy miał i czego dotyczyły? Być może kiedyś się tego dowiemy.
***
Uwaga
Tych 200 tys. ludzi naprawdę nie musiało umrzeć.
Poruszający film o pandemii – link do strony z filmem: Pandemia Czas Próby
***
Mateusz Cieślak

Komentarze
Prześlij komentarz