Na uroczystych galach o tym się nie mówi. Wojsko w rękawiczkach, które same strzelają i w dodatku salwami.


Wielokrotnie korciło mnie, aby napisać o zalewie bzdur i głupstw, które podważają wiarygodność publikowanych informacji. Wreszcie nie wytrzymałem, gdyż oto artykuł opisujący obawy Japonii przed Chinami został opatrzony zdjęciem Azjaty w garniturze, który idzie pomiędzy dwoma szeregami salutujących mężczyzn oraz kobiet w mundurach. Zdjęcie opatrzono podpisem: "Premier Japonii Fumio Kishida odbiera salwy honorowe od żołnierzy Japońskich Morskich Sił Samoobrony".

Skoro autor nam wmawia, że widoczni na zdjęciach strzelają z rękawiczek, jak wierzyć w całą resztę? Skąd pewność, że na zdjęciu jest japoński premier? I w to, że w ogóle istnieje taki kraj jak Japonia, której wojska mają mieć rękawiczki strzelające salwami?

Tak wiem, to tylko było przejęzyczenie. Ktoś się po prostu pomylił. A ktoś inny nie zwrócił na tę pomyłkę uwagi. A jeszcze ktoś inny zatwierdził tę śmieszną publikację i kliknął tzw. "enter".

Problem polega na tym, że to nie jest jedyny przypadek dezinformacji wynikającej z pośpiechu, braku doświadczenia, braku (czasami elementarnej) wiedzy. Publikując informacje o transporterach opancerzonych dla Ukrainy twierdzi się zarazem, że są to czołgi. Uparcie się pisze na przykład o systemach artyleryjskich - co jest zapewne kalką z języka angielskiego, podczas gdy armata, haubica czy działo to po prostu armata, haubica czy działo. 

Głupoty na temat wojny publikowane są za rzekomymi ekspertami, którzy w życiu nie widzieli granatu, nie mówiąc o żadnej wojnie. Bezkrytycznie publikuje się analizy reporterów z terenów przyfrontowych, które nie mają wartości analiz, gdyż są (ciekawymi - nie przeczę) obserwacjami drobnego wycinka rzeczywistości.

Jako społeczeństwo jesteśmy ślepi oraz głusi na to, co dzieje się na świecie, zalani informacyjnym bełkotem. Kiedyś tak nie było. Istniała cenzura w formie administracyjnej i autocenzura, którą musieli sobie narzucać dziennikarze, a jednak Polacy mieli znacznie głębszą i znacznie prawdziwszą wiedzę o świecie. Zaś PAP, TVP, Polskie Radio korespondentów wszędzie, gdzie było trzeba. Wyjątkowych fachowców, doświadczonych, mądrych i kompetentnych. 

A teraz? Cytuję jeden z ogólnopolskich portali: "Jak donosi amerykański "The Wall Street Journal", do walczącej z Rosją Ukrainy mogą trafić czołgi Leopard 2". Polskie. Dlaczego nie "donosi" tego żadna z polskich redakcji prasowych? Odpowiedź jest prosta - dziennikarstwo polskie prawie już nie istnieje. Prawdziwe dziennikarstwo. To mniej prawdziwe ledwie zipie. Oczywiście na galach, na których są rozdawane nagrody, tego nie widać.

Uwaga

Tych 200 tys. ludzi naprawdę nie musiało umrzeć.

Poruszający film o pandemii – link do strony z filmem: Pandemia Czas Próby 

***

Mateusz Cieślak


Fot. Pixabay

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Współczesne Westerplatte - czyli dziś znów się poluje na czarownice.

Czy świat będzie głodował przez zaniechania Polaków?