Atomówka w bagażniku.

 Chyba już można pokusić się o pewne wnioski. Czy cała ta historia z Prigożynem i grupą Wagnera uświadomiła nam zagrożenia jakich możemy doświadczyć? Nie zauważyłem. 

Pokrótce. Okazało się, że władze Rosji nie panują nad własnymi wojskami. Pokazał to marsz na Moskwę zorganizowany przez założyciela grupy najemniczej, walczącej przez całe lata w Azji, i Afryce i reprezentującej w ten sposób interesy Rosji. 


Marsz ten, co dla mnie nie ulega wątpliwości, uderzył bardzo mocno w tych wszystkich którzy formalnie rządzą Rosją i w tych którzy  dowodzą jej siłami zbrojnymi. Przecież buntownicy, przy znikomym, a być może de facto żadnym, i jedynie  pozorowanym oporze sił rzekomo wiernych Kremlowi, opanowali kilka miast, opanowali lotnisko wojskowe, opanowali kilka baz militarnych. I znaleźli się 100 km od Moskwy, co oznacza, że bez trudu, w ciągu bardzo krótkiego czasu, przemieścili się o kilkaset kilometrów od swoich baz rozlokowania. 


Co to dla nas oznacza? A no to, że nikt w Rosji nie sprawuje skutecznej kontroli nad armią, nikt skutecznie nie chroni bez militarnych, magazynów broni i amunicji a nawet tak kluczowych obiektów, jak baza lotnictwa strategicznego, gdzie stacjonują bombowce zdolne do przenoszenia broni nuklearnej. A jeśli tam stacjonują takie samoloty to i broń nuklearna tam jest. 


Nie zdziwiłbym się, choć o tym nikt nie mówi, gdyby buntownik Prigożyn, jako gwarancję swojego osobistego bezpieczeństwa wziął na Białoruś, czy gdzie tam obecnie przebywa, małą wybuchową walizeczkę, o której wiadomo, że jest na wyposażeniu rosyjskich Wojsk. Albo inną wybuchową niespodziankę. Kto mu przecież zabroni? I kto go skontroluje? Przecież, jeśli przybył na Białoruś, bądź w inne miejsce świata, to własnym samolotem i z własną obstawą. 


Ilu takich jak on jest w Rosji? Śmiało można postawić tezę, że wielu (gubernatorzy, komendanci wojskowi i policyjni, kacykowie trzęsący całymi prowincjami). A ilu jest takich, którzy mając dostęp do arsenału atomowego Rosji, za większe lub mniejsze pieniądze, gotowi coś z niego uszczknąć? A ilu jest takich w rosyjskiej armii, którzy widząc że Matuszka sobie nie radzi, chcieliby samorzutnie jej pomóc? Bez wiedzy najwyższych władz i dowódców? 


Może to głupie pytania. Ja jednak tak nie sądzę. To znacznie większe zagrożenie niż te, faktyczne czy rzekome, siły grupy Wagnera przemieszczane na Białoruś, czyli blisko polskiej granicy (swoją drogą, na ten temat wybuchła w Polsce cała historia, a wagnerowców tam nie ma). 


Myślę sobie, że te same pytania zadają sobie osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wielu krajów świata. Czy w Polsce też są stawiane? Być może, choć nie słyszałem. Lecz jeśli takie pytania ktoś stawia, powinny również wpaść próby odpowiedzi. Jak się przed takimi zagrożeniami ustrzec? 


Zbliża się szczyt NATO w Wilnie. Jako obywatel jednego z krajów Sojuszu wyrażam głęboką nadzieję, że temat ten będzie tam poruszony. 


Być może dzisiaj w jakimś samochodowym bagażniku jedzie atomówka w kierunku polskiej granicy, czy też w kierunku granicy jakiegoś ukraińskiego albo rosyjskiego miasta. Jestem optymistą i mam nadzieję, że nie. Ale osoby odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo powinny brać pod uwagę również te czarne scenariusze. W to, że Rosja rozpęta krwawą wojną niedaleko naszej wschodniej granicy, też przecież nikt nie wierzył. Co więcej, widzimy już, jak bardzo ten krok był nielogiczny. Wręcz sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem.


***

Uwaga

Tych 200 tys. ludzi naprawdę nie musiało umrzeć.

Poruszający film o pandemii – link do strony z filmem: Pandemia Czas Próby 

***

Mateusz Cieślak


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Współczesne Westerplatte - czyli dziś znów się poluje na czarownice.

Czy świat będzie głodował przez zaniechania Polaków?