
Czytam opinie, że pogoda zwariowała. Uważam to za błędne twierdzenie. To my zwariowaliśmy a pogoda "zachowuje" się stosownie do naszych życzeń.
Od lat bywam w górach. Zarówno w tych "naszych", jak i nieco wyższych. I od lat obserwuję wyraźne i konsekwentne zmiany. Kiedyś nie można było zimą wyruszyć w Alpy bez łańcuchów na koła. Teraz są takie tygodnie w grudniu, styczniu bądź lutym, że można tam jeździć nawet na letnich oponach.
Uważam, że śnieżne zaspy w małym niemieckim miasteczku (kilka dni temu), potworne huragany na południu Europy i kilkustopniowe chłody w środku lata, to po prostu kolejny etap zmian klimatycznych. To, co ja obserwowałem zimą w górach, to teraz wszyscy możemy obserwować latem. Z moich dotychczasowych spostrzeżeń wynika, że huragany będą jeszcze silniejsze i częstsze. To zresztą żadna eureka - naukowcy od dawna dowodzą, że tak będzie.
Sami sobie to wszystko fundujemy i wcale nie chcemy, aby było inaczej. Przykład pierwszy z brzegu - na wszystkich drogach w Polsce widać samochody wyładowane drewnem. Rząd karczuje lasy na potęgę a polskie porty notują rekordy przeładunków.
Tniemy lasy sami fundując sobie katastrofę.
Las bowiem to nie tylko tzw. "zielone płuca", lecz także rezerwuar wody. Gdy kiedyś w Beskidach padał deszcz, to padał dwa tygodnie. Las chłonął wodę, ta potem parowała, nad lasem tworzyły się chmury i znowu sobie padało.
A teraz? Teraz pada ulewa, woda zalewa nasze miejscowości, następnie pędzi do morza. I mamy nieomal jednocześnie i potop, i suszę. Na swoje własne życzenie.
To oczywiście nie są konstatacje dotyczące jedynie sytuacji w Polsce. To, co miało miejsce kilka dni temu w Słowenii, przybrało rozmiary biblijne.
Zdaje się, że jesteśmy gatunkiem samobójców. Kto bywa w Dalmacji, ten widział łyse góry schodzące aż do morza. Nie wszędzie były łyse. Ale wenecjanie ścięli lasy, drewno sprzedali i wybudowali piękne miasto. Następnie wichury i deszcze wypłukały ziemię i las nie mógł się już odrodzić.
Dziś jest oczywiście inaczej. Teraz mamy takie fajne technologie, że możemy zmienić nie tylko góry Welebitu, ale zatrzymać Prąd Zatokowy. Czego sobie i wam nie życzę.
***
Uwaga
Tych 200 tys. ludzi naprawdę nie musiało umrzeć.
Poruszający film o pandemii – link do strony z filmem: Pandemia Czas Próby
***
Mateusz Cieślak
Komentarze
Prześlij komentarz